Pierwsza próba wnikliwego opisu duchowego świata ks. Jana Kaczkowskiego!
Dlaczego wielu z nas ksiądz Jan wciąż pomaga?
Jak udawało mu się zachować spokój i niezależność – także w sytuacjach napięć, konfliktów i niejednoznaczności?
Na czym polegała jego umiejętność łączenia ludzi stojących po dwóch różnych stronach?
„Johnny” konsekwentnie wymykał się jakimkolwiek etykietom i schematom kościelnych podziałów. Mało tego, prowokował słowem i działaniem, które na pierwszy rzut oka mogły wydawać się sprzeczne.
Miłośnik tradycji i liturgii trydenckiej, a jednocześnie człowiek nadzwyczaj spontaniczny, bezpośredni – momentami wręcz nieobliczalny. Jego specyficzne poczucie humoru, często zabarwione ironią, jednych ujmowało, drugich potrafiło bulwersować. Bioetyk w kwestiach życia wierny nauczaniu Kościoła, a jednocześnie gość na Przystanku Woodstock. Choć stanowczo podkreślał, że „najważniejsza jest nieobłudna jedność Kościoła”, o duchownych potrafił wypowiadać się w mediach bardzo krytycznie, nie raz pozwalając sobie na uszczypliwości. Człowiek o niespożytej energii i ogromnej woli życia, a jednocześnie założyciel hospicjum w Pucku i duszpasterz, który uczył innych myśleć o śmierci – ponadto z czasem sam zaczął nazywać siebie „onkocelebrytą”.